Porozmawiajmy o radości z życia.
Nigdy nie było mi łatwo skupić się na jednej rzeczy. Nie było mi łatwo ani w szkole, ani na studiach. Stanem naturalnym dla mnie jest bowiem skakanie między tematami. Fascynuje mnie szukanie połączeń pomiędzy kropkami, które należą do pozornie wykluczających się zbiorów.
To dlatego, chyba mierząc się z kryzysem wieku średniego, od pewnego czasu szukam dla siebie nowej wizji. Nowego pomysłu na to, co chcę zrobić ze swoim życiem, aby czuć się szczęśliwym.
Mam 44 lata i na koncie mnóstwo udanych i jeszcze więcej nieudanych inicjatyw zawodowych. Jestem niekwestionowanym ekspertem w paru obszarach. Teoretycznie jest to moment, w którym czas na stabilizację w branży i odcinanie kuponów od zdobywanej przez lata pozycji. Niestety na samą myśl o takiej perspektywie mam ochotę uciekać tak daleko jak to tylko fizycznie możliwe. Wszystko tylko nie stabilizacja.
W związku z tym szukam. Rozglądam się i zastanawiam, co ze sobą zrobić.
Jeszcze dekadę czy dwie temu człowiek zbliżający się do 50 urodzin miał przed sobą klarowną perspektywę ostatnich lat kariery zawodowej i powoli mentalnie szykował się do przejścia na emeryturę. Dziś taka droga wydaje się coraz bardziej błędem, a może nawet karą, za złą strategię na własne życie. Ja na emeryturę się nie wybieram. Nawet gdybym chciał, nie mógłbym, bo nie mam żadnego filaru emerytalnego. Ani pierwszego, ani drugiego, ani trzeciego, ani nawet czwartego. Ale nie to jest najważniejsze. To, co nakręca moje poszukiwania, to świadomość, że moje życie jest w najgorszym razie na półmetku.
Mając 44 lata, mógłbym zapisać się dziś na zupełnie nowe studia, skończyć je w normalnym trybie i spędzić kolejne 30 albo więcej lat realizując się w zupełnie nowym zawodzie. Mógłbym zostać lekarzem, prawnikiem, księgowym, ekonomistą, fizjoterapeutą, dentystą… To samo w sobie jest fascynujące.
Mój problem jest jednak bardziej złożony, bo żadna z tych potencjalnych ścieżek kariery nie ciekawi mnie tak bardzo jak wszystkie na raz. Nie umiem być człowiekiem jednej kariery. Są dni, kiedy zaczytuję się w literaturze medycznej, są dni, kiedy po raz kolejny próbuję zrozumieć tę samą książkę o fizyce kwantowej – póki co bez sukcesu, są też dni, kiedy nie mogę się oderwać od książek na tematy historyczne. I tak bez końca. Ktoś powie, to nic nowego. Klasyczne podejście humanizmu. Ot, jestem człowiekiem renesansu. Brzmi całkiem dobrze, prawda?
Jednak samo sklasyfikowanie siebie w ładnie brzmiący sposób nie oznacza jeszcze, że wiem jak żyć. Jak poradzić sobie z samym sobą, jak żyć, jak być pożytecznym i jak zarabiać na życie.
Bardzo przepraszam tych subskrybentów, którzy przyszli tu wcześniej ze względu na moje artykuły na temat polityki UE, energetyki, na temat polskiej soft power, na temat geopolityki, konkurencyjności, europejskiej polityki przemysłowej albo któregokolwiek z pozostałych tematów, na których się znam i o których dużo mówię i piszę.
Jestem przekonany, że tematów tych również w przyszłości nie zabraknie, jednak w tej chwili chcę wykorzystać tę przestrzeń do rozmowy – również z samym sobą – na temat, który nie daje mi spokoju, czyli jak spędzić resztę tego pięknego życia.
Zostańcie ze mną, jeżeli was to ciekawi.
